| Kaz-Bar wygrał z ProfGipsem!! |
W hitowym meczu sobotniej kolejki liderujący ProfGips doznał pierwszej w tym sezonie porażki. Ich pogromcą okazałą się ekipa Kaz-Baru, która po tej kolejce pozostaje jedyną niepokonaną. Ciekawie było jednak nie tylko w tym meczu. Duet AGD odniósł pierwsze w tym sezonie zwycięstwo a w morderczym pojedynku Trykacza i Brzeźnicy KS lepsi okazali się ci pierwsi.
Zacznijmy jednak od początku. W pierwszym meczu LKS Skrobów podejmował będący w chyba nienajlepszej formie Galaktyw. Nie mniej jednak okazało się, że dla Skrobowa to i tak za wysokie progi i Galaktyczni po trzech trafieniach Daniela Janeczka wygrali 3-1. W drugim meczu miała miejsce pierwsza tego dnia niespodzianka. FR Team grał z ciągnącym ogony Duetem AGD i chyba wszyscy spodziewali się zwycięstwa drużyny z Firleja. Nic bardziej mylnego. Duet zagrał bardzo dobry mecz i już do przerwy prowadził 2-1. W drugiej połowie FRT doprowadzili do remisu jednak Paweł Kowalski zaliczając hat-tricka znów wyprowadził AGD na prowadzenie. Ten sam zawodnik mógł w końcówce meczu przypieczętować zwycięstwo jednak nie wykorzystał rzutu karnego Duet wygrał tylko 3-2. W kolejnym meczu niespodzianki już nie było. Faworyzowana ekipa Kopernika wygrała z ostatnim w tabeli Promilem Lubartów 4-2. Wynik niezbyt przekonujący ale po dwóch połowach zgodnie wygranych 2-1 chłopaki z Hamburga przybliżają się do reszty stawki w górnej części tabeli. W przedostatnim drugoligowym meczu goniąca lidera BP Złota Grota dała mała lekcję futbolu Drinkers Annobór i lekko, łatwo i przyjemnie wygrała z nimi 7-0 (3-0). Piąty mecz zapowiadał się najciekawiej z tych drugoligowych. Mająca sześć punktów straty i jeden mecz więcej do rozegrania FC Alwernia podejmowała liderującą Brzeźnicę BZB. Porażka oznaczała koniec snów o mistrzostwie drugiej ligi i mimo szczerych chęci ów koniec nastąpił. Po ciekawym meczu BZB okazali się bardziej wybiegani i silniejsi fizycznie czym trochę zdominowali swoich rywali i szczególnie w pierwszej połowie (wygranej 3-1) gra układała się pod ich dyktando. W drugiej połowie mecz się trochę wyrównał nawet może z lekką przewagą na Kapucynów, chociażby ze względu, że Brzeźnica bardziej skupiła się już na obronie. Koniec końców prowadzenie z pierwszej połowy okazało się wystarczające gdyż Alwernię stać było tylko na zmniejszenie strat, na wyrównanie już nie.
Pierwsza liga zaczęła się od klasyku Lubartowskiej Ligi Halówki. Grający w lubartowskich rozgrywkach od zarania dziejów Kar-Dasz oraz Lubzel stanęli na przeciw siebie by skrzyżować miecze po raz nasty. Od początku lepiej prezentował się Lubzel stwarzając kilka ciekawych sytuacji do strzelenia gola jednak już pierwsza akcja Kar-Dasza przyniosła im prowadzenie. Nie trwało ono jednak długo. Pierwsza akcja, strzał z dystansu, dobitka i 1-1. Do przerwy nie padł już żaden gol co w drugiej połowie zapowiadało nie mniejsze emocje. A w tej po kilku minutach na prowadzenie wyszli Energetycy. Mogli też ów prowadzenie podwyższyć jednak wychodzącego na sytuację sam na sam z bramkarzem napastnika Lubzelu za koszulkę zatrzymał jeden z obrońców i skończyło się tylko na rzucie wolnym. W końcu po dość przypadkowym małym zamieszaniu w polu karnym Lubzelu Kardasze doprowadzili do wyrównania. Po paru minutach i składnej akcji drugi raz na prowadzenie wyszli Energetycy i kiedy czas kończył się nieubłaganie a zegar wskazywał dwie minuty z haczykiem osamotniony w polu karnym Daniel Lal dostał prostopadłą piłkę ze środka boiska i delikatnym strzałem po ziemi umieścił ją w siatce. W końcówce Lubzel mógł trzeci raz w tej połowie wyjść na prowadzenie i prawdopodobnie ostatecznie wygrać ten mecz kiedy to w dogodnej sytuacji znalazł się ich najlepszy strzelec, Grzegorz Falkowicz, jednak tym razem zabrakło zimnej krwi i piłka o dobry metr powędrowała obok słupka. Klasyk LLH zakończył się więc remisem.
Drugi i trzeci mecz pierwszej ligi tak zacięte i wyrównane już nie były. Dwie ekipy zamykające tabelę zmierzyły się z dwoma walczącymi jeszcze o mistrzostwo i zgodnie im uległy. Bad Boys przegrali 2-5 z KS Wiadukt a Szwecja 0-5 uległa Iskrze Team. Trzeba jednak oddać Bad Boysom to, że przez ponad połowę to oni byli górą i niespodzianka wisiała w powietrzu. Do przerwy to właśnie oni prowadzili 1-0 a po niej nie prędko oddali prowadzenie. Ostatecznie jednak chyba zabrakło im wytrwałości i faworyzowany w tym meczu Wiadukt zagarnął trzy punkty. Mecz Iskry ze Szwedami takiej historii nie miał. Do przerwy dwa i końcowe, wyżej wspomniane, pięć - IT kontrolowali mecz przez pełne 24 minuty.
Ciekawy był za to czwarty pojedynek. Trykacz grał z Brzeźnicą KS i obie ekipy nie zawiodły zgromadzonych na trybunach kibiców. Tak na prawdę to "ciekawy" to o dużo za mało powiedziane... szybki, emocjonujący, dramatyczny, trzymający w napięciu... (brak mi odpowiednich przymiotników), niczym film Hitchcocka ;) Na szybko: pierwsi na prowadzenie wyszli Trykacze, jeszcze przed przerwą Brzeźnica doprowadziła do wyrównania i wszystko miało rozstrzygnąć się w drugiej połowie. W tej przewagę z gdy z minuty na minutę zaczęli zyskiwać Budowlańcy i kiedy wydawało się, że w końcu ją udokumentują golem, strzałem życia (albo prawie) popisał się Mirosław Kalbarczyk i po jego woleju z niemal połowy na prowadzenie wyszli tym razem zawodnicy z Brzeźnicy. Trykacz grał jednak konsekwentnie swoje, wierząc, że taka gra da im w końcu wyrównanie i mimo, że BKS im to zadanie utrudniał jak tylko mógł w końcu na tablicy znów pojawił się remis. Niedługo później taka gra przyniosła im prowadzenie i dopiero wtedy KS mocniej zaatakował. Obrona Trykacza okazywała się jednak nie do przejścia a odsłonięte tyły w końcówce meczu zaowocowało czwartą bramką i przypieczętowaniem zwycięstwa w tym jakże emocjonującym meczu. Nie był to jednak ostatni gol, bo ten w ostatniej akcji meczu padł łupem Brzeźnicy, która tym samym zmniejszyła porażkę do 3-4.
Ostatni mecz to zapowiadany hit kolejki. Mierzyły się ze sobą dwie ekipy, które w tym sezonie nie zaznały jeszcze goryczy porażki a także mogły poszczycić się najlepszymi defensywami w lidze - ProfGips i Kaz-Bar. Zapowiadał się bardzo dobry mecz i mimo, iż na tle poprzedniego mógł wydawać się "taki sobie" był na prawdę bardo dobry. Taktyka jednak wzięła górę nad finezją i stąd nie było takiej widowiskowości jak w meczu Trykacza z Brzeźnicą. Kaziki zgodnie stanęły na swojej połowie i cierpliwością godną pochwalenia wyczekiwały błędu rywali, stosując przy tym dobry pressing i nie pozwalając Gipsiarzom na wiele. Liderzy natomiast nie potrafili znaleźć recepty na tak postawiony w obronie mur. Najlepsze szanse mieli na samym początku meczu jednak bezbłędnie w bramce spisywał się Łukasz Iwanek. Wyczekiwanie K-B opłaciło się i choć było przy tym trochę szczęścia, bo strzał nie był jakiś rewelacyjny, Kaz-Bar wyszedł na prowadzenie. W tym momencie mur postawiony przez defensywę Kazików zgrubiał ze dwa razy i stał się jakby szerszy więc ProfGips zaczynał mieć problemy by oddać jakikolwiek strzał. Równie dobrze w defensywie oraz doskonałą koncentracją Kaz-Bar zaczął drugą połowę i ProfGips z każdą upływającą sekundą musiał się bardziej odkrywać. 1 - dzięki temu zaczęli sobie stwarzać coraz to groźniejsze okazje. 2 - ciągle brakowało strzałów z dystansu. 3 - narażanie obrony na kontrataki w końcu przyniosło to co przynosi najczęściej, czyli gola dla przeciwników. Prowadzenie K-B nie utrzymało się jednak zbyt długo. Kilka chwil po golu na 2-0 padł gol kontaktowy i wydawało się, że Gipsiarze wracają do gry. Nic bardziej mylnego. Chcieli pójść za ciosem i ich przeciwnicy wykorzystali to jak tylko się da a wynik 3-1 utrzymał się już do końcowej syreny i pierwsza porażka wciąż liderującego ProfGipsu stała się faktem. Brawo Kaz-Bar! Walka o mistrza w końcówce sezonu w końcu zaczyna nabierać rumieńców. |
|
| [2010-03-07 21:21:50] |
|
dodał: Maly |
|
| Komentarze [0] |
Nikt jeszcze nie skomentował tego newsa.
|
Musisz być zalogowany aby komentować!
|
|
|
|
|
|